Melodia, piosenki

    Przede wszystkim, chcę od razu zaznaczyć, że jestem rocznikiem 90., co nie ma zdecydowanie żadnego wpływu na to jaką muzykę wybieram, na jakiej się wychowaliśmy, do których mamy sentyment i fioła.  Do czego dążę? Warto, żeby każdy z nas miał taką swoją ulubioną, sentymentalną nutkę na płytce, w telefonie, aby była dla nas trochę taką linią obronną. 
    Ja, zanim miałam jechać do szkoły, oglądałam w telewizji disco relax, nie wierzę i na tym się wychowałam, nad Zenkiem w długich włosach, na melodiach z filmów animowanych, na stymulującej ścieżce dźwiękowej z Harrego Pottera. Nie wymienię zespołów z tych lat, ponieważ każdy może sobie przewertować kawałki w necie. Dążę do tego, że żadna melodia i piosenka nie są przypisane konkretnemu rocznikowi. Mając 11 lat, oglądałam "Szansę na Sukces" i wtedy pierwszy raz usłyszałam piosenkę Budki Suflera, jego inne piosenki mnie nie odpowiadały tylko znany wszystkim kawałek do tanga trzeba dwojga. Pisząc teraz ten post (być może zadźwięczy to jakimś nonsensem), ale skoro jakiś utwór niekoniecznie związany z rocznikiem  wpadnie nam w ucho, nawet nie znając słów, to może już kiedyś go słyszeliśmy. W poprzednim życiu? Stąd ta nostalgia? Dlaczego akurat to do nas trafiło? Jakaś tam piosenka, niezgodna z naszym trybem i trendem życia. Piosenki bliskich, których już nie ma są dziedziczone. Moja mama słuchała wiernie piosenek Anny German i po śmierci mamy, ja również pokochałam jej utwory. Czyli nazwałabym to "dziedziczonym hitem" i taki spadek nigdy nam się nie znudzi. Jedziesz autobusem, wkoło ludzie paplają i pitolą, krew się przelewa, ale to Cię już nie dotyczy, bo masz wyobraźnię, żyjesz tą piosenką, ona Cię karmi, łkasz, bo już tej ukochanej osoby nie masz, a jednocześnie ten "hit" osuszy Twoje łzy. Zbyt melancholijnie? Możliwe. Jestem po trzydziestce, ale gdybym miała spisać wszystkie znane mi i ulubione zespoły i piosenki, to musiałabym stworzyć kilka kategorii. Lubię disco polo, a zarazem drżę, słuchając zespołów lat, cofając się aż do 60. 
    Często się powiada, że ktoś słucha czegoś, ale wstydzi się przyznać do tytułu. Po co nam ta zgoda i akceptacja innych ludzi? Może już nigdy nie spotkamy tej osoby, a jednak wciąż rządzą nami oceny, i chora "uniżoność". Można to wpleść w dwie kategorie: Młodzież słucha tylko topowych utworów, gdzieniegdzie wplata się wstydliwe disco polo, którego słucha się dopiero za zamkniętymi drzwiami oraz druga kategoria: Seniorzy, którym może spodobać się piosenka Skolima? 😄 taki żarcik, ale czasami wystarczy drobny bas w radiu i serducho szybciej bije, chociaż im w sumie nie są potrzebne mocne doznania, bo duża część seniorów jest tak nieraz dziarska i rzutka w porównaniu z sarkofagiem "smartfonowców" . Nic nie jest tak naprawdę ot tak typowe i konwencjonalne, w muzyce tak samo. Nie wystarczy tylko rozumieć treść piosenki, tylko co ona w nas wywołuje. Muzyka zastępuje słowa i za to jej dziękuję.

Komentarze

Popularne posty